poniedziałek, 25 lipca 2011

Chwilowy kryzys. A może nie...

.... chwilowy. Sama już nie wiem. Znowu mnie nie było mnóstwo czasu, do kamyków od pół roku sięgnęłam ze 3 razy. I sama już nie wiem czy to ma sens...
Poza tym jak widzicie łączyłam 2 rzeczy: biżutkowanie i szycie. A czy nie lepiej skupić się na jednej z nich i robić ją dobrze? Bo nie ukrywam, że swój poziom w obu oceniam jako przeciętny. Może nie początkujący, ale też mistrzynią nie jestem. Sama nie wiem co mam robić, ale chyba bardziej ciągnie mnie w stronę szycia.. choć żal mi porzucić koraliki, w końcu to 3 lata z nimi.

Ot, taki moje smutne rozważania. Ktoś przybędzie z dobrą radą?

7 komentarzy:

  1. Kochana! Nie ma co rezygnować z czegoś, co się lubi. Zawsze możesz to pogodzić, tydzień z koralikami i tydzień z maszyną :)
    I nie martw się o brak weny, mnie mojej brakuje od jakiegoś pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma porzucania! Lubisz, dłubiesz, uczysz się nowych rzeczy i już! Bez takich ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. szycie oczywiście:D koraliki możesz sobie ponaszywać na ubrania:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepiej połączyć te pasje ; )
    suzysuestyle.blogspot.com zapraszam ;)

    Wyłącz weryfikacje obrazkową, to denerwujące ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem o czym mówisz, sama mam podobnie, ale jakoś to ciągnę. Choć coraz mniej mam chęci mimo upływu lat.

    Ale ja bym próbowała dalej.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak jak szpital mówi próbuj dalej ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć, bardzo dobrze tu na twoim blogu, świetny wpis, bardzo pięknie się go czyta, zapewne odwiedze twojego bloga także nie raz gdyż bardzo jest niezwykły w przeciwieństwie do wielu innych blogów - Pozdrawiam Weronika :)

    OdpowiedzUsuń